Dzień zaczęliśmy podobnie jak poprzednim razem: na Mokotowskiej, gdzie po przedstawieniu się i wprowadzeniu do warsztatów ruszyliśmy daleko w okolice Winnicy - by w obrębie 3 ulic - Sprawnej, Poetów i Tłuchowskiej odbyć nasz spacer.
Tym razem miejsca i budynki, które odwiedziliśmy nosiły dużo wyraźniejsze piętno przemijającego czasu a też i ich charakter był troszkę inny.
Zaczęliśmy od ulicy Sprawnej. To dość specyficzne miejsce gdzie widać jak na dłoni krzyżujące się pomiędzy sobą wektory czasu: tego już zapomnianego - lat 70. i 80. - przemian ustrojowych i tego co "nowe" - krajobrazu stanowionego przez agencje deweloperskie i to w jaki sposób organizują przestrzeń urbanistyczną. Ulica Sprawna to chyba jedno z niewielu miejsc która jest częścią wspólną matematycznych zbiorów tych przemian - chaotyczna, zagracona, niepokojąco opuszczona i obskurna.
Znaleźliśmy tu dwa opuszczone zakłady produkcyjne - jeden z nich to zakład futrzarski - co do drugiego jest raczej dużo wątpliwości co się w nim wcześniej działo.
Oprócz zakładów na Sprawnej pozostały resztki drewnianej zabudowy, może nie aż tak imponującej jak przy poprzedniej trasie, ale jednak. Wszystko to było bardzo absorbujące - postindustrialny chaos naprawdę kusi... Następnym przystankiem była ulica Tłuchowska - opuszczony drewniany dom i taka też szklarnia - totalnie zarośnięta przez krzaki i gąszcz czarnego bzu. Ta druga przyciągnęła nas wszystkich surrealistycznym wręcz klimatem.
Potem jeszcze drewniane domki na ulicy Poetów i siedziba biblioteki - kolejny Świdermajer :-)
Stanowiliśmy dość urozmaiconą grupę i każdy chyba znalazł coś dla siebie.
Zaczęliśmy wcześnie o 10. Na Mokotowskiej w siedzibie Towarzystwa Inicjatyw Twórczych Ę, rozpoczynając od krótkiego wstępu i prezentacji na podwórzu ( było bardzo gorąco). Całość grupy stanowili oprócz nas:
Milena Podloch
Anna Rok
Bartek Trojanowski
Sylwia Radej
Monika Zasada
Magda i Przemek Rawicz
Agnieszka Wiśniewska
Część z osób się niestety nie zgłosiła. Ale nie sprawiło to, ze straciliśmy choć część rezonu i dobrego humoru, który miał towarzyszyć nam przez resztę dnia. Na pierwszy rzut pojechaliśmy na najbardziej północnie wysunięty zakątek czyli domek przy ulicy Mańkowskiej. Nasi uczestnicy załadowali pierwsze filmy do aparatów, no i zaczęło się…
Dość trudno było uwierzyć, że okolica to …Warszawa… wokół łąki i pola, zarośla. Domek na Mańkowskiej okazał się skansenowym wręcz materiałem na zdjęcie.
Dalej w planie była oddalona dość mocno( z naszych wszystkich to chyba trasa z najbardziej rozrzuconymi po mapie punktami) pozycja na ulicy Pstrej. Wpadliśmy na zwariowany sposób by transport ułatwić sobie pakując się całą paczką do Serge’a czyli samochodu Magdy i Przemka co dodało niezłego smaczku do naszej wyprawy i pomogło się bardziej jeszcze zintegrować i rozluźnić. Pękaliśmy wprost ze śmiechu.
Przenieśliśmy się w okolice ulicy Szynowej, która okazała się skarbnicą jeśli chodzi o drewnianą zabudowę, a w okolicach której na ulicy Łąkowej, Karnickiej i Fletniowej było mnóstwo małych i dużych domków w różnym stanie. Wszystko w naprawdę znakomitej atmosferze wywoływanej chociażby przez Agnieszkę, która co chwila się nam gubiła, zatrzymując się przy tym i owym i „łapiąc” kolejne ujęcie. Znaleźliśmy też starą willę w stylu „świdermajerowskim”, co okazało się po prostu świetnym obiektem – mogliśmy sfotografować ją od każdej strony i szczegółu, których jak wszystkie wille w tym stylu mają mnóstwo. Po drodze też trafiliśmy na ruiny innej, murowanej willi, która choć inna niż większość obiektów, które zamierzaliśmy fotografować była zbyt ciekawa, żeby przejść obok obojętnie.
Ciekawie było przyglądać się samemu sobie i dochodzić do wniosku jak bardzo jesteśmy uzależnieni od automatyzacji w codziennym życiu… Supersampler, który nie ma wizjera, a ramki, podobne do tych, które można spotkać w mierniczych urządzeniach geodezyjnych. Fisheye, który wymaga dużej wyobraźni jeśli chodzi o kompozycję czy Diana Mini, która wydaje się wręcz prymitywną zabawką … czyżby? Może jednak to same obiekty są ważniejsze, a od wiedzy technicznej jest ważniejsza wyobraźnia? Bo to właśnie ona i skupienie( które podczas takiej pogody może być trudne i powodować, że zapominamy o czymś tak prostym jak zdjęcie zasłony z obiektywu ;-) są tym co jest najważniejsze, a przede wszystkim przygoda – wśród zarośli, dziwnych ruin, na wpół zburzonych i zaśmieconych ruin wyjętych jakby z opowiadań Brunona Schulza.
Na koniec znaleźliśmy się w zarośniętej pasiece na opuszczonej posesji, na skrzyżowaniu ulic Podgórnej i Orchowieckiej, gdzie magia miejsca była po prostu inspirująca.
Nie zdążyliśmy odwiedzić wszystkich miejsc tak jak zaplanowaliśmy, głównie z powodu czasu, ale tez przez to, ze miejsca które odwiedziliśmy były naprawdę nasycone w wrażenia jakie nam dawały a drugiej strony przecież nie przyjechaliśmy po to, żeby taśmowo „cykać” tak jak to niestety bywa z fotografią cyfrową więc zmęczeni, ale zadowoleni i w świetnych nastrojach zakończyliśmy dzień.
Podczas spaceru przyjrzymy się lokalnej historii. Zobaczymy drewniane budynki, które są swoistą opowieścią o mieszkańcach i wydarzeniach. Przyjrzymy się obfitości śladów przeszłości zanim znikną nam z oczu na zawsze.
Termin spaceru 18 lipca. Zapisy do 15 lipca
2.Sprawdź czy działa - ul. Sprawna i okolice
Odwiedzimy miejsca zapomniane przez czas. Będzie to widok z pogranicza nowo powstającej rzeczywistości i tego co odchodzi i niszczeje. Taki obraz niesie za sobą coś ulotnego, coś czego już prawie nie ma, ale jednak wyziera z boku i objawia się dziwnym nieuporządkowanym urokiem.
Termin spaceru 25 lipca. Zapisy do 20 lipca
3.Zjedź to z rana – Żerań
Pospacerujemy po post-industrialnych miejscach, gdzie dominuje opuszczony i tajemniczy klimat. Zobaczymy zapomniane, spróchniałe i zardzewiałe obiekty, które pochłania przyroda i zapomnienie.
Termin spaceru 8 sierpnia. Zapisy do 3 sierpnia
4.Prażynki (Praga)
Zobaczymy przestrzenie które przeniosą nas w carskie czasy. Będziemy zaglądać przez dziury w murze i ogrodzeniu, a czasem wspinać się po gruzowiskach. Czas wyprawy będzie nam odliczał zegar.